A jednak kryzys wreszcie dopadł i mnie. Chociaż nigdy nie miewam kryzysów.
Przypomniało mi się, że moja mama, która już kilka lat choruje, zawsze kiedy czuje się gorzej, mówi: „mam kryzys ozdrowieńczy”. Może coś w tym jest – musi być gorzej, żeby potem było lepiej.
Postanowiłyśmy się zbuntować. Nie zastanawiałam się nad tym głębiej – po prostu mam wszystkiego dosyć i chcę się temu sprzeciwić. Ale musi być jakaś konkretna przyczyna…
Przypomina mi się piosenka Happysad:
Upadły wszystkie
rządy
Wyginęły niemrawe koalicje
Śmiercią naturalną zeszły wojsko i policja
Stoi twardo na nogach
Kulawy dotąd system edukacji
Pręży się i szczerzy
Do kwitnącej wkoło demokracji
Nikt nikogo nie goni
Nie krzyczy nikt już więcej i więcej
Stoimy jacyś niespokojni
Pocą się i drżą nasze ręce
Bo człowiek nie jest taki
co by siedział w cieniu
Chciałby się buntować
No ale nie ma przeciw czemu (…)
Właśnie, przeciw czemu chcę się buntować?
Na przykład przeciw temu, że prawdopodobnie nie będę miała pracy, a jeśli już to kiepską. I pomyśleć, że w Skandynawii można żyć na wysokim poziomie z pensji za pół etatu, a nawet z zasiłku dla bezrobotnych! Tylko kogo za to obwinię? Historia naszego kraju potoczyła się tak a nie inaczej i jesteśmy trochę zacofani w stosunku do bogatych państw, potrzebujemy więcej czasu, żeby się rozwinąć.
Mogę tylko zarzucać sobie samej, że wybrałam takie niepewne studia. A tak się cieszyłam, kiedy się na nie dostałam! Jeszcze lepiej wspominam dzień, w którym zdałam ostatnią maturę – cudowne uczucie: ogromna ulga i wolność, szerokie perspektywy, cały świat przede mną. Tak jakbym zapomniała, że po studiach przyjdzie realne życie, w którym trzeba będzie się utrzymać samemu, bez pomocy rodziców. Teraz trochę bardziej to do mnie dotarło. Oczywiście równie dobrze mogę zarabiać jako sprzątaczka lub kasjerka, ale jakoś nie jest to szczytem moich marzeń…
- Więc przestań narzekać i zacznij coś robić, to będziesz miała większe szanse!
- Ale to niczego nie gwarantuje, wiesz ile osób chce zostać dziennikarzami?
- Po co cały czas powtarzasz to głupie zdanie? Jeśli to Twoja pasja, to rób swoje i nie marudź!
Tak, tego mi było trzeba. Staram się robić swoje. Niestety wcale mi nie pomaga fakt, że gazeta, w której przygotowanie tak się zaangażowałam, w ostatniej chwili została wycofana z druku. Ale przeżyłam już sporo takich porażek i jeszcze wiele ich przede mną.
Chcę się buntować także przeciw obojętności. Przeciwko nastawieniu w stylu „nic mi się nie chce, i tak nic się nie da z tym zrobić”. Nasuwa mi się kolejny cytat z Happysad: „Raczej nigdy nie będzie lepiej, tak jak nigdy nie było źle, raczej już zostanie tak jak jest.”
Nie, nie może tak zostać! Bunt jest po to, żeby coś zmienić. Po naszej akcji strajkowej niestety zupa nie staniała, a plan nadal zmusza nas do siedzenia na uczelni do późnego wieczora. Ale może coś się zmieniło w nas samych, w nastawieniu do świata.
Chcę się buntować przeciwko kłamstwom, w które ludzie wierzą, bo tak robią wszyscy. Powtarzają propagandowe slogany i nie wysilają się nawet, żeby wysłuchać obu stron i samemu to przemyśleć.
Ostatnio bardzo mnie zdenerwowało takie właśnie zachowanie bliskiej mi osoby. Gwałtownie wstałam i wyszłam z pokoju. Nie miałam siły się kłócić i jeszcze bardziej złościć. Więc po prostu uklękłam. Jeśli na moją prośbę nie zerknie – jak pisaliśmy – dziekan, rektor ani prokurator, to mam nadzieję, że sprawdzi się inny wers: „I cóż student zrobić może? Krzyknie: Boże! To pomoże?”
Sprawdzają się słowa św. Ignacego Loyoli: „Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a działaj, jakby wszystko zależało tylko od ciebie.”